Życie seksualne dzikich
„Życie seksualne dzikich długo miało czekać na swego badacza.” Na początku ubiegłego stulecia stał się nim Bronisław Malinowski. Polski antropolog w maju 1915 roku dociera z wyprawą badawczą na wyspy północno-zachodniej Melanezji, niedaleko Papuy i Nowej. Obiektem jego badań staje się plemię Trobriandczyków, które antropolog bardzo wnikliwie obserwuje i analizuje ich zachowania. Żyjąc przez dwa lata wśród dzikich i porozumiewając się ich językiem Malinowski zdobywa ogromną i cenną wiedzę antropologiczną, którą przedstawia w swoich licznych publikacjach. Niewątpliwie najciekawszą z nich jest właśnie „Życie seksualne dzikich”.
Jest to książka o obyczajowości „Dzikich” i wpływie dominujących zachowań seksualnych na ich życie. I choć połączenie słów dziki i seks kojarzy nam się jednoznacznie, okazuje się, że dzicy wcale nie żyją w wyuzdany i gorszący sposób jakby mogło się wydawać białym „cywilizowanym” ludziom. Trobriandczycy są bardzo honorowi i przywiązani do tradycji.
„W rzeczywistości dziki, którego poznaliśmy w Melanezji, nie daje się wpasować w żaden czarno-biały obrazek, pokazujący jedynie głębokie cienie i jaskrawe światło. Jego życie społeczne jest we wszystkich aspektach uregulowane, jego moralność porównywalna z moralnością przeciętnego Europejczyka – to jest, gdyby obyczaje tego ostatniego opisać równie szczerze jak obyczaje Trobriandczyka.”
Mnie książka zafascynowała nie ze względu na podobieństwa, które łączą nasz i ich świat, ale ze względu na różnice. Z naszego punktu widzenia są to absurdalne zachowania natomiast dla członków wyspiarskich plemion są to podstawy kultury i obyczajowości. Jak na przykład to iż „Dzicy” nie są świadomi tego, że dzieci pochodzą ze stosunku mężczyzny i kobiety. Uważają, że potomstwo bierze się tylko i wyłącznie z matki i należy do niej. Dziecko jest spokrewnione tylko ze swoją matką a ojcem (mężczyzną, który je wychowuje i równie mocno kocha jak matka, ale nie łączą go żadne inne biologiczne więzy) już nie. Stąd też narodził się system matrialchalny w społeczeństwie.
Trobriandczycy mają zupełnie inny od naszego pogląd na swoją seksulaność . Dziewictwo dla nich nie jest jakąś szczególną i atrakcyjną cnotą, wręcz jest wskazane, aby młodzież przed małżeństwem obcowała ze sobą seksualnie. Seks nie jest tabu. Już kilkuletnim dzieciom pozwala się na zabawy z erotycznym podtekstem. Tym bardziej rodzice nie ukrywają się przed dziećmi ze swoją seksualnością.
” Swoboda i niezależność dziecka rozciąga się również na sprawy seksualne. Przede wszystkim dzieci wiele widzą i słyszą z życia płciowego starszych. W domu bardzo trudno jest się ukryć rodzicom, toteż dzieci mają wiele sposobności do praktycznego zapoznania się z aktem płciowym [...] Małym dzieciom wolno przysłuchiwać się najdrastyczniejszym rozmowom na tematy seksualne, doskonale też rozumieją one, o czym się mówi. Dzieci znają szereg przekleństw i doskonale umieją posługiwać się nieprzyzwoitymi wyrazami. Dzieci tamtejsze bardzo wcześnie rozwijają się umysłowo, całkiem mali chłopcy i dziewczęta robią nieprzyzwoite żarty, które budzą śmiech wśród dorosłych.”
Książka przedstawia naprawdę dużo ciekawych i jakże odmiennych zwyczajów seksualnych od naszych, europejskich. Tamtejszą ludność można by nazwać rozwiązłą i demoralizującą dzieci. Lecz jest to tylko punkt widzenia białego człowieka wychowanego w zupełnie innej kulturze. W rzeczywistości Trobriandczycy nie są wyuzdanymi dzikusami, pedofilami i nie żyją w stosunkach kazirodczych. Te i jeszcze wiele innych wątków są Tabu dla człowieka żyjącego w Melanezji . Niestety w życiu tej społeczności pojawia się biały człowiek, który nie okazuje najmniejszego szacunku dla tej kultury i za wszelką cenę chce narzucić swoje zasady i obyczajowość.
Książka przenosi czytelnika w inny świat i pokazuje, że zasady jakich my przestrzegamy w życiu społecznym nie są jedynymi i słusznymi. Bardzo pouczająca i fascynująca lektura. Pierwsze polskie wydanie ukazało się w 1938 roku. Obecnie książka jest praktycznie niedostępna w księgarniach, ale zawsze pozostają biblioteki i antykwariaty. Wydanie, które ja zakupiłam jest z 1984 roku.
Justyna




0 komentarzy